Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi rammzes ze Słupska, który aktualnie kręci po Szczecinie. Z BSem przejechałem 58235.03kilometrów z tego 6658.16 w terenie. Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Zaglądam

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl border=
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl


Dystanse

0-30km
30-50km
50-100km
100-200km
200km i więcej

Rowery

Level A4 Skasowany [*]
Kross Grand Hunter
Kross Grand
Kross Level

Inne

Towarzystwo
Z Moniką
woj. pomorskie
woj. zachodniopomorskie
Niemcy


Archiwum bloga

Poniedziałek, 21 marca 2011

44.32 km
  • 02:02
  • 231 metrów pod górę

    Nieco więcej

    Wreszcie pojeździłem trochę dłużej, choć wciąż za krótko. Athena i Odyseusz zrobili mi apetyt na Uznam w weekend. Zobaczymy jak to będzie.

    Niedziela, 20 marca 2011

    21.30 km
  • 00:53
  • 127 metrów pod górę

    Miasto

    W tym tygodniu miałem zrobić co najmniej 300km. Nie wyszło nawet 50.

    Chce mi się jeździć, chętnie wyciągam rower. Schodzę po schodach, wsiadam na niego i nie wiem gdzie jechać. Kończy się na krótkim przejeździe przez miasto.

    Sobota, 19 marca 2011

    19.19 km
  • 00:51
  • 73 metrów pod górę

    Miasto



    Niedziela, 13 marca 2011

    30.69 km
  • 01:23
  • 224 metrów pod górę

    Las

    Głupich nie sieją. Zamiast na rowerze siedziałem niemal cały dzień przed komputerem ;/

    W lesie spotkałem rekordowo dużego dzika, który się mnie nie cykał. Ale także mu nie wpadłem w oko i nie podleciał do mnie.

    Sobota, 12 marca 2011

    46.03 km
  • 01:49
  • 146 metrów pod górę

    Na raty

    Dzień od pierwszych sekund zacząłem na rowerze. Nie mogłem zasnąć, wyskoczyłem zrobić pięć kółek wokół bloków. Celem było przejechanie dystansu 1,41km poniżej 2:45. Dwa razy się udało.

    No i wyszedłem na rower także w ciągu dnia. Nie brałem jedzenia, ani picia i w sumie to szkoda, bo jechało mi się całkiem dobrze.

    Piątek, 11 marca 2011

    13.26 km
  • 00:35
  • 69 metrów pod górę

    Ekh ekh

    Cały tydzień nie udało mi się wyjść na rower. Dziś też miałem większe plany, ale obiad, sklep, jeden, drugi i się zrobiła siedemnasta. Chciałem tak sobie spokojnie przejechać przez miasto. Zadzwonił telefon i do domu musiałem jechać jak szaleniec. Zmęczyłem się. Podkoszulek cały mokry. Dziękuję za uwagę ;D

    Niedziela, 6 marca 2011

    33.39 km
  • 01:45
  • 237 metrów pod górę

    Las

    Wczoraj cała wycieczka po asfaltach, więc zatęskniłem za terenem. Ze ścieżki szybko zrobiła się wycinka i było więcej pchania niż jeżdżenia.
    Po drodze minąłem Athenę oraz Odyseusza

    Sobota, 5 marca 2011

    89.79 km
  • 04:05
  • 246 metrów pod górę

    Szczeciński Rajd BS

    Ulice mokre. Za oknem lekko mży. Miałem chęć położyć się z powrotem do łóżka.. Leniwie zjadłem śniadanie i wylazłem na ten rower.
    Na moście Długim zebrało się ze mną 10 osób! Do tego jeszcze Adrian miał dołączyć na trasie. Niezły wynik. Nie wyjechaliśmy jeszcze ze Szczecina i snejka łapie Sebastian. Szybkie łatanko, już prawie mieliśmy ruszać i okazało się, że flaka ma także Arek. Jakieś 30 minut jazdy z głowy. Do Tantow jazda bez większych postojów. Do ekipy dołącza Adrian. Teraz wiaterek dmucha nam jak nie w twarz to z boku, co znacznie utrudnia i spowalnia jazdę. Do tego doszły postoje podczas których trzeba było wszystko obfotografować. W Storkow wiatrak, 4km dalej Penkun - jakiś kościółek, zameczek i jeziorko. 8km dalej Krackow - tutaj muzeum starych powozów i samochodów. Jako że tutaj trzeba było płacić do środka weszły dwie osoby. Tak więc czekamy opisy wycieczki Pawła oraz Marka ;D Wiatr jakby wzmógł się jeszcze bardziej i w sumie dmuchał do samego Locknitz. Tutaj najpierw postój pod tysiącletnim dębem, a następnie sklepem. Od tej pory wiatr w plecy! Szybko znaleźliśmy się znowu po polskiej stronie. W Dołujach pożegnanie z częścią ekipy i jedziemy dalej. Daleko nie zajechałem... Jak coś w brzuchu nie uciśnie. Musiałem zjechać na bok za sprawą. Reszta pojechała dalej, tak więc po Szczecinie jechałem samemu.

    Średnia mogłaby się wydawać niska jak na osławione "Cyborgi". Nie wiem jak oni ale mnie ta temperatura i wiaterek nieźle zmęczyły.

    Zdjęć nie cykałem, mimo iż przejeżdżaliśmy przez zadbane miasteczka. Trzeba będzie przejechać się raz jeszcze tą trasą gdy będzie świecić słonko.

    Czas ruchu: 4:05h
    Czas jazdy: 7:35 ;D

    Spotkanie na moście długim © Rammzes


    Piątek, 4 marca 2011

    51.14 km
  • 02:44
  • 248 metrów pod górę

    Lajtowo do Polic

    Niektórzy trasę Szczecin-Police-Szczecin robią w godzinę. Mi z kolegą zajęło to prawie 3h ;D
    Do Polic pojechalim terenem. Objazd dookoła zakładów chemicznych i asfaltem do stolicy zachodniopomorskiego.

    PS. Skolwin nie taki straszny ;D

    Czwartek, 3 marca 2011

    30.75 km
  • 01:53
  • 207 metrów pod górę

    Po ciemku

    Od 6:30 na nogach. Szybki obiad i na rower. Umówiłem się z Hubertem przed bramą cmentarza. Pojechaliśmy zrobić pętelkę na żółtym szlaku. Trzeba przyznać, że to całkiem fajna pętelka! W lesie ciemno, trzeba było jechać ostrożnie. W mieście zrobiło się jasno. Nie posiadam oświetlenia, więc kolega ciągnął po ulicy, a ja przeciskałem się między ludźmi. Co chciałem wjechać na ulice to pokazywała się policja ;D