Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi rammzes ze Słupska, który aktualnie kręci po Szczecinie. Z BSem przejechałem 58235.03kilometrów z tego 6658.16 w terenie. Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Zaglądam

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl border=
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl


Dystanse

0-30km
30-50km
50-100km
100-200km
200km i więcej

Rowery

Level A4 Skasowany [*]
Kross Grand Hunter
Kross Grand
Kross Level

Inne

Towarzystwo
Z Moniką
woj. pomorskie
woj. zachodniopomorskie
Niemcy


Archiwum bloga

Środa, 2 marca 2011

23.80 km
  • 01:09
  • 194 metrów pod górę

    Wiiooooosna

    Pięknej pogody dzień drugi. Poranny spacer o podobnym kilometrażu porządnie mnie wymęczył, więc ograniczyłem się do krótkiego przejazdu.

    Wjechałem w las, a tam taaaki singiel! Pomiędzy drzewami, sporo zakrętów. I...

    Ostro po hamulcach © Rammzes


    drzewko schowane za zakrętem w chyba najszybszym odcinku. Udało się wyhamować.

    Środa, 2 marca 2011

    18.59 km
  • 00:51
  • 70 metrów pod górę

    Taki marzec to super marzec!

    Po powrocie z nudnych wykładów polazłem na rower. Słoneczko świeciło. Pięknie!

    Niedziela, 27 lutego 2011

    20.72 km
  • 01:01
  • 81 metrów pod górę

    Niedzielny odpoczynek w lesie ;|

    Potwornie mi się nie chciało. Ale wyjechałem. Głupi byłem, oj głupi.... kierowałem się w kierunku lasu. Cały Szczecin spierdzielił do lasu i odechciało mi się jazdy jeszcze bardziej. Czem prędzej uciekłem do domu...

    Sobota, 26 lutego 2011

    59.18 km
  • 02:41
  • 172 metrów pod górę

    Ah te słonko!

    Piękna pogoda to i wreszcie zrobiłem jakieś większe kółko. Za punkt honoru obrałem sobie zrobienie 500km do końca lutego. Wbrew pozorom jest to i tak mój najlepszy początek! haha
    Do Locknitz (jakieś 27km) dojechałem w 1:03! Czyli ze mną dobrze jest. Wszamałem banana, którego z sobą wziąłem, nawrót i w kierunku Szczecina. I mamy kłopot. Okazało się, że wiaterek teraz dyma mi w twarz, a w większości dookoła pola, więc nie ma gdzie się schować. Do tego zrobiło się sucho w gardle. Na granicy jeszcze sobie poleżałem na słońcu i dalej w drogę. Do końca bez przygód.

    Jezioro Locknitz © Rammzes


    Czwartek, 24 lutego 2011

    27.37 km
  • 01:12
  • 92 metrów pod górę

    Zachód w Niemczech

    Szybkie obejrzenie wiadomości, jeszcze szybszy obiad i na rower. Zajechałem pod granicę z Niemcami skąd podziwiałem zachód słońca. Aparat padł po jednym zdjęciu, zrobionym jeszcze przed granicą ;D Ciągle zimno :(



    Środa, 23 lutego 2011

    8.82 km
  • 00:24
  • 16 metrów pod górę

    Słonecznie

    Słonko pięknie świeci, a po 15 minutach ręce mnie szczypały od zimna. Nie miałem zamiaru się męczyć głupio, więc zawróciłem do domu.

    Poniedziałek, 21 lutego 2011

    22.71 km
  • 01:09
  • 53 metrów pod górę

    W planach

    W planach miałem zrobić krótką pętlę przez okoliczne wsie, co by sobie średnią prędkość na "batonie" powiększyć. Po 7km asfalt mi się znudził i odbiłem w ścieżynkę, która to po kilkuset metrach znikła. Musiałem przebijać się przez oset. Było go pełno, musiałem aż ściągnąć bluzę i sterczeć przez 10 minut w krótkim rękawku podobno przy temperaturze -4. Cholerstwo nie chciało się odczepić. Potem dalej przez pola do Szczecina.

    Niedziela, 20 lutego 2011

    24.49 km
  • 01:15
  • 195 metrów pod górę

    Poznając miasto

    Jeżdżąc wszędzie tam gdzie najniższa zębatka z przodu była rzeczą niezbędną.

    Sobota, 19 lutego 2011

    31.40 km
  • 01:44
  • 263 metrów pod górę

    Ospany

    Miałem plan przez godzinę, półtora potowarzyszyć szczecińskim Głodomorom, którzy pojechali na kebaba do Niemiec. Niestety poszedłem spać po czwartej i budzik mnie nad ranem nie ruszył.

    Wylazłem jednak wreszcie na rower. Tempo potwornie leniwe. Pojeździłem po singletrackach i troszkę lżej mi się pedaliło. Jak wjechałem w działki to nie mogły się skończyć, gdzieś kręciłem kółka. I potem ukazał mnie się widoczek na jezioro Dąbie. Zdjęcie lipa, widok super ;D




    Trafiłem też na jakiś stary niemiecki cmentarz. I potem z pomocą przyszła technika i doprowadziła mnie do domu. Bez niej znalazłbym się... w Policach ;D Ma się ten zmysł orientacji ;/




    Poniedziałek, 14 lutego 2011

    14.54 km
  • 00:49
  • 57 metrów pod górę

    Na miasto