Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi rammzes ze Słupska, który aktualnie kręci po Szczecinie. Z BSem przejechałem 58235.03kilometrów z tego 6658.16 w terenie. Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Zaglądam

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl border=
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl


Dystanse

0-30km
30-50km
50-100km
100-200km
200km i więcej

Rowery

Level A4 Skasowany [*]
Kross Grand Hunter
Kross Grand
Kross Level

Inne

Towarzystwo
Z Moniką
woj. pomorskie
woj. zachodniopomorskie
Niemcy


Archiwum bloga

Sobota, 24 kwietnia 2010

71.10 km
  • 03:10
  • Temp.13.0°C
    metrów pod górę

    Jezioro Krzynia

    Grajka na dziś to utwór dodający nieco energii przy pedałowaniu:



    Przyszedł weekend i jak na maturzystę przystało trzeba było wybrać się gdzieś dalej. W nocy co prawda padał deszcz, lecz dziś ładne słonko. Tylko gdyby nie ten wiatr...

    Wybór padł na jezioro Krzynia, a potem się zobaczy. W planach miałem 100km.

    Pierwszy przystanek na moście za Lubuniem i tradycyjną fotkę. Orzełek wrócił! Jednak był zbyt daleko na jakieś sensowne zdjęcie.
    Rzeka Słupia © Rammzes



    Potem już lasami prosto nad jezioro. Po wczorajszym deszczu nie było śladu, za to był suchy piach, po którym nijak nie dało się jechać na moich oponkach.

    Dojeżdżając do Krzyni zastanawiałem się czy dziś też będzie przygoda z owcami. Na szczęście właściciel zamknął je w.... stodole? Zanim jednak dojechałem nad jeziorko pokręciłem się jeszcze po okolicach.
    Dziś jezioro miało piękny kolor © Rammzes


    Rower nad jeziorem. W tle elektrownia wodna © Rammzes


    Mechanizm do otwierania śluzy - nie wiem czy kiedykolwiek był uruchamiany :) © Rammzes


    Tradycyjna fotka z zapory. Drzewa coś ciemne wyszyły... :/ © Rammzes


    Łabędź na jeziorze Krzynia © Rammzes


    Łabądź. Skurkowany nie bał się mnie i podpłynął naprawdę blisko. Pewnie myślał, że rzuce mu chleba... © Rammzes



    Nad jeziorkiem zrobiłem sobie długą przerwę. Nie chciało mi się, ale jechać trzeba dalej. Zajechałem do Borzęcina, gdzie mieszka kuzynka, która ma dziś urodziny. Nikogo nie było w domu.

    Pałac w Borzęcinie © Rammzes


    Potem już do domu na około (dokładając jakieś 10km) przez Krępę. Jak widać do stówki mi zabrakło, ale co tam. Będzie pewnie jeszcze nie jedna :)

    Piątek, 23 kwietnia 2010

    3.00 km
    metrów pod górę

    Umyć rower

    Trochę chłopaki emowate, ale piosenka wpada w ucho:


    Na działkę do kolegi na grilla. Przy okazji umyłem rower. Efekt raczej mizerny ;D

    Czwartek, 22 kwietnia 2010

    41.30 km
  • 01:53
  • Temp.12.0°C
    metrów pod górę

    Rekreacyjnie

    Kto ich nie zna? Zawsze gdy słyszę ten kawałek poprawia mi się humor.


    Pokręciłem się troszkę po lasach, które leśnicy zajebiście rozkopali. Wyboje i piach... :/

    Środa, 21 kwietnia 2010

    25.60 km
  • 01:05
  • Temp.7.0°C
    metrów pod górę

    Rekreacyjnie

    Dziś po głowie chodzi tylko jedna piosenka. Od niej chyba zaczęła się moja miłość do muzyki Rammsteina ;D


    W szkole już nudy. Niewielu nas było, a jednak musieliśmy zostać do końca bo czekają na nas fakultety z geografii... Szkoła bidna, kablówki nie ma, ale po co jest młodzież? Opiszę sprawdzony sposób na darmowy Polsat oraz TVP2 ;D

    Bierzemy jakiś gwóźdź, szpilkę i wsadzany do wtyczki gdzie powinien znajdować się kabel od kablówki. Włączamy tam gdzie mamy ustawiony Polsat. Jeżeli obraz śnieży trzeba poruszać gwoździem. Sposób fajny, szkoda tylko, że nie ma nic w TV. Trzeba coś wymyśleć na VOD ^^


    Miałem godzinę czasu, więc tak szybko się przejechałem...

    Wtorek, 20 kwietnia 2010

    2.20 km
    Temp.13.0°C
    metrów pod górę

    Pierwszy raz z Moniką

    Kuguar(ka) na swoim blogu wstawiła ładną, spokojną pioseneczkę. Mnie dziś w głowie chodzi ten utwór:


    Dziś, ku uciesze siostry, kurier przyniósł rowerek. Dałem popisać się tacie, który szybko go złożył. On mechanikiem może być, lecz to ja muszę jeździć ;)

    Pierwsze metry na nowym rowerku nie były zbyt pewne. Szybko jednak Monika załapała o co chodzi. Uciekłem z nią rodzicą i pojechaliśmy w pierwszą wycieczkę.

    Droga w większości po ścieżce rowerowej.
    Monika na swoim czterokołowcu © Rammzes



    Nie obyło się również bez pierwszej wywrotki. Niestety owe ścieżki rowerowe są straszne nierówne. O ile więszke dzieci (w tym i ja ;D) radzą sobie, to jednak niespełna czterolatka miała problemy - co w cale nie jest dziwne. Na szczęście nikomu nic się nie stało, dziecko nie zniechęciło się do roweru ;)

    Czasami było pod górkę. Było trzeba zacisnąć zęby i kręcić dalej ;) © Rammzes



    Trafił się nawet odpoczynek. A po co są odpoczynki? Po to by zbierać kamienie do koszyczka ;D

    Widać kto bardziej szanuje swój rower © Rammzes



    Udało mi się jedną Monikę wyciągnąć. Trzeba jeszcze jakoś namówić drugą ;D

    Poniedziałek, 19 kwietnia 2010

    80.00 km
  • 03:29
  • Temp.12.0°C
    metrów pod górę

    Dwa dni

    Wpis z dwóch dni. Wczoraj miałem godzinę, więc tempo treningowe. Za to dziś bardziej rekreacyjnie. Pojeździłem nowymi ścieżkami w lesie. Raz porządnie się zlękłem, bo dwa metry ode mnie było stado, ok. 20, saren i jeleni. Były ogromne. Na szczęście płochliwe i zaraz uciekły...

    EDIT:
    wyskoczyłem jeszcze wieczorkiem na rower, przejeżdżając 22km ;)

    Sobota, 17 kwietnia 2010

    39.80 km
  • 01:43
  • Temp.11.0°C
    metrów pod górę

    Cwany lis

    Dziś spory wiatr, trzeba uciekać w las.

    Trasa już standardowa na mostek za Lubuniem. Może i ciągle tam jeżdżę, lecz za każdym razem jest jednak inaczej. Wczoraj towarzyszyły mi sarny, natomiast dziś ujrzałem małego lisa. Ciągle stał, a tylko gdy sięgnąłem po aparat szybko zaczął uciekać - scwaniaczek.

    Pola - każdy widzi ;p © Rammzes


    Mały lisek © Rammzes


    Piątek, 16 kwietnia 2010

    43.80 km
  • 02:04
  • Temp.12.0°C
    metrów pod górę

    Rekreacyjnie wzdłuż Słupii

    Gdyby nie wiatr pogoda byłaby idealna.

    Spokojnym tempem pokręciłem się po lasach wjeżdżając tak, aby jechał wzdłuż Słupii. Fajne polanki, zdjęcia nie oddają ich uroku. Zwyczajowo dojechałem do ulubionego mostku i nawróciłem do domu.

    Rzeka Słupia © Rammzes


    Pola © Rammzes


    Zwyczajowo: Słupia © Rammzes


    Wtorek, 13 kwietnia 2010

    35.60 km
  • 01:12
  • Temp.15.0°C
    metrów pod górę

    Dzida!

    Wkurwiony po szkole wybrałem się na rower. Sikor nazwałby to "kitą", mnie bardziej podoba się "dzida" ;)

    Widziałem koleżankę, którą niestety olałem. Musiałem się wyszumieć, nie miałem nastroju na pogawędkę, i udało mi się to w 100%. Tempo takie, że teraz zastanawiam się jak udało mi się tak jechać..

    Do tego wspomnę o jednej pięknej glebie. Na tych oponkach po piachu nie da się jechać. Ja jak nic pruję... i łup! Piękny ślizg. Nawet się nie odrapałem ;)

    Niby szału nie ma, a jednak to moja ulubiona miejscóka © Rammzes


    Poniedziałek, 12 kwietnia 2010

    25.10 km
  • 01:30
  • Temp.15.0°C
    metrów pod górę

    Zwierzyniec

    Z nudów wyszłem na rower. Be pomysłu gdzie. Pokręciłem się po lesie, choć raczej nazwałbym to pchaniem roweru. Korzenie, zwalone gałęzie, pod górkę..

    Masa zwierząt. Ledwo wjechałem do lasu i od razu wielgaśna sarna obok przebiegła. Tak wielkiej jeszcze nie widziałem.

    Znalazł się kawałek, gdzie nie miałem wyboru i trzeba było pchać. Kilka kroków zdążyłem zrobić, a obok mnie cztery dziki. Narobiły szumu, na szczęście szybko poszły.

    Do zwierzyńca należy również dodać masę motyli.. Piękne ubarwione, niestety ciężko złapać na zdjęciu. Zresztą jak wszystkie zwierzęta...


    Trzy stawki © Rammzes


    Słupska obwodnica © Rammzes