Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi rammzes ze Słupska, który aktualnie kręci po Szczecinie. Z BSem przejechałem 58235.03kilometrów z tego 6658.16 w terenie. Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Zaglądam

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl border=
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl


Dystanse

0-30km
30-50km
50-100km
100-200km
200km i więcej

Rowery

Level A4 Skasowany [*]
Kross Grand Hunter
Kross Grand
Kross Level

Inne

Towarzystwo
Z Moniką
woj. pomorskie
woj. zachodniopomorskie
Niemcy


Archiwum bloga

Czwartek, 6 maja 2010

33.30 km
  • 01:48
  • Temp.9.0°C
    metrów pod górę

    FreiTag

    Usypiająca, spokojna piosenka, bo głowa mnie dziś boli :) Po wydaniu drugiej płyty Kelly stała się gwiazdą, lecz ostatnie płyty to totalna porażka. Chyba tylko ta piosenka jest znośna:



    Budzę się z rana. Pierwsza myśl: jaka będzie dziś pogoda? Zapowiadali deszcz od 11 i mocny wiatr. Wiatr się sprawdził, deszcz nie. Ja jednak przestrachałem się owego planowanego opadu i postanowiłem przejechać się krótko po lasach.




    Tam gdzieś jest Słupia © Rammzes


    No i dziś nie zapomniałem ;) Zdjęcie dupne zrobiłem, nawet nie wstawiam. Będą tylko liście i owoce kasztana:
    Kasztany © Rammzes


    Środa, 5 maja 2010

    36.80 km
  • 01:33
  • Temp.10.0°C
    metrów pod górę

    Łatwizna

    Klaaasyka:



    Matura z matmy? Tak jak w tytule. Łatwa. Mimo to zrobiłem kilka błędów i będzie 88%. Niby duży procent, jednak dużo osób ma jeszcze więcej... Marne mi to pocieszenie, że 88% to dużo ;D

    Przejechałem standardową już trasę na mostek za Lubuniem. Nie zauważyłem, że ktoś przestawił format zdjęć i są "panoramki"...




    Słupia © Rammzes


    Słupia z drugiej strony mostu © Rammzes


    Teraz mi się przypomniało, że miałem kasztany zobaczyć ;D

    Wtorek, 4 maja 2010

    25.10 km
  • 01:01
  • Temp.11.0°C
    metrów pod górę

    Najgorsze już za mną




    Po maturze z polskiego trzeba było się wyszumieć podczas krótkiej wycieczki. Niby się nie stresowałem, ale po tej maturce od razu lżej człowiekowi. Miejmy nadzieje, że jutro na matmie będzie równie łatwo :)

    Pola © Rammzes


    Niedziela, 2 maja 2010

    42.90 km
  • 02:33
  • Temp.13.0°C
    metrów pod górę

    Z nawigatorem na ryby

    Słuchać, nie oglądać ;P



    Uczę się uczę, do pokoju wpada ojciec i pyta czy nie idę na rower! Ło żeś... W sumie czemu by nie skorzystać z takiej propozycji...

    Okazało się, że miał już zaplanowaną trasę. Chciał zobaczyć stawek nieopodal Widzina. Tylko raz tam był, więc drogi nie pamiętał.

    Jazda z takim nawigatorem to czysta przyjemność. Na początku tak go poprowadziłem, wydawało mi się, że prostą drogą, że nie wiedział w którym kierunku jest Słupsk ;D To była zapowiedź niezłej zabawy.

    Tak też było. Gdy zobaczył jakieś drzewa niedaleko drogi zaraz krzyczał, że to na pewno tu.
    Nawigator brnie w dzicz © Rammzes


    To nie ten stawek którego szukaliśmy © Rammzes



    Ostatecznie stawek jednak odnaleziony...
    ...a obok niego pooolane zawilców © Rammzes


    Rzut obiektywu na stawek © Rammzes



    Znalazł się także kolega ojca.
    Wiosna vs jesień © Rammzes


    Zobaczyłem błysk w jego oku i nie musiałem długo czekać na propozycję powrotu do domu po wędki. Tak też zrobiliśmy.

    A więc zapowiadał się pierwszy "wyjazd" na ryby w tym roku.

    Ojciec jeszcze nie zdążył przełożyć żyłki przez przelotki nowej wędki a ja już holowałem pierwszego karasia. Od ucha do ucha banan. Zapowiadało się fajnie.
    Teraz nie wiem: taki mały karaś czy taka wielka ręka? © Rammzes



    Zaraz następne branie. Ryba (najprawdopodbniej okoń) była tak łapczywa, że uszkodziła mi "dziadkowy" spławik. Ty nicponiu!

    Potem coraz mniej brań. U mnie skończyło się tylko na jednym karasia. Ojciec dziś wygrał z dorobkiem zaledwie dwóch. Czyli po prostu kijowy dzień.

    Mogłem lepiej spożytkować dzisiejszy dzień, chociażby na naukę... Ostały już dwa dni!

    Sobota, 1 maja 2010

    16.70 km
  • 00:38
  • Temp.19.0°C
    metrów pod górę

    Nie wytrzymałem

    Grajka na dziś:



    Wiedziałem, że tak będzie. Miałem nie jeździć do 5 maja, a już po jednym dniu wolnego nie wytrzymałem.

    W nogach duuuuużo siły, jednak, żeby kolano wypoczęło wrzuciłem przerzutkę 2:6 i kręciłem młynek...

    I takie to wycieczki będą do co najmniej 5 maja.

    Matura już we wtorek! A ja nic nie umiem ;D

    Czwartek, 29 kwietnia 2010

    17.20 km
  • 00:51
  • Temp.18.0°C
    metrów pod górę

    Ciota

    Dziś proponuję posłuchać tego utworu:



    Na 10:00 umówiłem się z Krzyśkiem na wspólne śmiganie. On nie przyjechał, jeszcze nie wiem czemu. Więc pojechałem sam. Albo chciałem pojechać.

    Jak mnie w pewnym momencie coś nie zaboli.. Kolano i łydka... Zrezygnowałem z pomysłu jazdy po klifach a tym bardziej z tysięcznego km w kwietniu.


    Tak czy siak rower zawieszony - powiedzmy ;D - do 5 maja.

    Środa, 28 kwietnia 2010

    67.30 km
  • 03:15
  • Temp.10.0°C
    metrów pod górę

    W przerwie w nauce :)

    Kolejna gienialna piosenka. Można nucić całymi dniami :)



    Wstałem o 6:30. Nie mając co robić trzeba było wziąć książki i się pouczyć. Zeszło tak do 11 ;D Głowa mnie rozbolała, więc poszedłem się przewietrzyć.

    W lesie © Rammzes



    W drodze powrotnej obok drogi dojrzałem dwie małe sarny. Asfalt tam fajny, więc ponad 30km/h, a ja musiałem cyknąć fotkę. Wyszło kiepsko... ;D Chociaż gdyby sarny były po środku... :/
    Dwie sarenki obok drogi © Rammzes


    Wtorek, 27 kwietnia 2010

    44.60 km
  • 01:58
  • Temp.10.0°C
    metrów pod górę

    Rekreacyjnie

    Kolejna ciekawa pioseneczka :)


    Wieczorem wybrałem się rekreacyjne pojeździć. W planach było odpoczęcie, zrelaksowanie się w lasach.

    Wracając do domu spotkałem kolegów, którzy jechali po bilety na Czarnych autobusem. W jedną jak i w drugą stronę byłem szybszy ;)

    Poniedziałek, 26 kwietnia 2010

    5.00 km
  • 00:10
  • Temp.19.0°C
    metrów pod górę

    Do szkoły

    Z rana na piechotę do szkoły. Ostateczny dzień oddania planu prezentacji.. I jak zawsze coś źle. Na szczęście wszystko poprawione, oddane, teraz tylko uczyć się prezentacji.

    Okazało się, że zapomniałem oddać książek do biblioteki, a też dziś ostatni dzień. Wróciłem więc do domu, ale znowu mi się dreptać nie chciało. Wskoczyłem na rower i w 10minut pokonałem trasę w tę i z powrotem. Na piechotę marnuje aż 50 minut, podczas gdy rower 10.

    Szkoda, że nie ma gdzie zostawić tego roweru.. Ale teraz to i tak nie istotne, bo już koniec szkoły! ;D

    Niedziela, 25 kwietnia 2010

    41.20 km
  • 01:43
  • Temp.17.0°C
    metrów pod górę

    Krótko po Dolinie Słupii

    Dziś kolejna, przyjemna pioseneczka. Ogólnie warto posłuchać ich piosenek :)



    Miałem chwilkę czasu, pogoda idealna, nogi jednak po wczorajszej wycieczce jakieś obolałe, więc wyszłem troszkę je rozruszać. Fajnie jest wreszcie na krótko pojeździć! ;D

    Pokręciłem się nowymi ścieżkami z myślą "gdzieś tam wyjadę". Natrafiłem na jakieś zarośnięte "ruiny" całkiem przez przypadek.


    Coś tu kiedyś było © Rammzes


    Strumyk © Rammzes



    Potem natrafiłem na jeziorko, w którym pływał duży(ok. 0,6-0,7kg - tak! mam wagę w oczach ;D) karaś. Zrobił mi chęć pójścia na ryby :)

    Tu gdzieś jest ten karaś ;D © Rammzes