Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi rammzes ze Słupska, który aktualnie kręci po Szczecinie. Z BSem przejechałem 58235.03kilometrów z tego 6658.16 w terenie. Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Zaglądam

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl border=
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl


Dystanse

0-30km
30-50km
50-100km
100-200km
200km i więcej

Rowery

Level A4 Skasowany [*]
Kross Grand Hunter
Kross Grand
Kross Level

Inne

Towarzystwo
Z Moniką
woj. pomorskie
woj. zachodniopomorskie
Niemcy


Archiwum bloga

Poniedziałek, 17 maja 2010

65.40 km
  • 02:55
  • Temp.10.0°C
    metrów pod górę

    W poszukiwaniu lampki

    Wczoraj w domu zauważyłem, że zgubiłem tylną lampkę. Podejrzewałem jedno miejsce, gdzie rzuciłem rowerem. Zajechałem trasą jak wczoraj. Jednak lampki nie było... Mam nauczkę, żeby nie wsadzać tam akumulatorków... :)


    Potem jeszcze wyszłem raz jeszcze. Miałem trochę poćwiczyć, ale noga nie chciała podawać... :/ Jutro ma padać, a w czwartek słońce!

    Jako, że wielkimi krokami zbliżają się dziewiętnaste, niestety, urodziny, dziś wymyśliłem, że w pierwszy weekend czerwca macham ponad 190km :) Aby tylko nie padało... ;D

    Niedziela, 16 maja 2010

    71.50 km
  • 04:27
  • Temp.13.0°C
    metrów pod górę

    Spacerowo z kawałkiem klasy

    Część 1: 48,3km 3:07
    Dziś ustawiona była wycieczka, powiedzmy, z klasą. Pojawiły się dwie osoby - wszak to lepiej niż nic ;D

    Na 11 w Parku Kultury i Wypoczynku. O dziwo nie przyjechałem, jak to mam w zwyczaju, na styk, lecz aż 20minut wcześniej! Zrobiłem kilka kółek po parku, co by nie zmarznąć za bardzo.

    Mielimy pojechać do Ustki, ale jedna osoba była zbyt leniwa, za dużo marudziła i było trzeba zmienić trasę. Wybrałem żółty szlak do Lubunia. Tam mieliśmy porwać jeszcze jedną koleżankę na krótką przejażdżkę.

    Skupione miny © Rammzes


    Dzwonimy do niej - pusto, głuchy telefon. A że była godzina 12 ktoś wymyślił, że poszła do kościoła. To całkiem możliwe! Więc przed bramą zostawiliśmy wiadomość na piachu i pojechaliśmy na "mój" most, a potem do "ruin" młynu.

    Jadym, jadym!!!!! © Rammzes


    Tylko zdjęcie popsuły ;) © Rammzes


    Sześć razy (3 rowery x2) musiałem przenosić rowery po śliskich, nazwijmy to, belkach. Udało się nie wpaść do wody, ale ręce zmęczyłem - rowery koleżanek nie są zrobione z aluminum, i każdy z nich waży ponad 20kg :)

    Na "ruinach" trochę poskakliśmy, udało mi się "położyć" drzewo. Zeszło z 40 minut i jadymy do tej koleżanki co by zobaczyć czy za dobrze nie jest księdzu... Okazało się, że koleżanka wcale nie była w kościele, lecz sobie spała...

    Posiedzieliśmy chyba nawet godzinkę u niej, zjedliśmy kanapki - ale byłem głodny ;D - łyknęliśmy trochę coli no i pogaliśmy. Fajnie było, ale do domu też wrócić trzeba...

    W Słupsku koleżanka zmieniła rower na, kurde, fajnego klasyka. Pomalowany jest teraz białą farbą. Jakby trochę przy nim posiedzieć bylby naprawdę fajny! Na takim można by się wozić.... ;)

    Zdjęcie z wycieczki rowerowej © Rammzes


    Część 2: 30,2km 1:10
    wieczorna jazda. Pokręciłem się po mieście po 21. Fajnie! Na ulicach mały ruch, można pojeździć spokojnie po ulicach. Gorzej, że okazało się, że z rana zerwałem tylną lampkę. Lampki to mi nie szkoda, gorzej z akumulatorkami które w nie były.. ;D

    Piątek, 14 maja 2010

    96.30 km
  • 03:38
  • Temp.13.0°C
    metrów pod górę

    Niskobudżetowe Darłowo

    Kolejny wolny dzień trzeba wykorzystać. Pogoda nie zachęcała do jazdy, mimo to wybrałem się do Darłowa.

    Asfalt na ponad połowie trasy tragiczny. Dziura na dziurze...
    Jednak jechało się przyjemnie. Wiaterek też nie pomagał, słońce pojawiało się na kilka sekund.

    Dupne zdjęcie - w rzeczywistości była fajna mgła i widoczki były przednie © Rammzes




    W samym Darłowie niesamowity chaos. Wszędzie coś remontują. Wszędzie zakazy wjazdu i dojazd do morza nie był taki łatwy ;D Trzeba był nieźle się nakręcić zanim dojechałem na molo... Dużo też zakazów dla rowerzystów. Jednak obok ulicy jest całkiem równa ścieżka rowerowa, która, jak mniemam, podczas sezonu jest nieprzejezdna :)

    Podjechałem pod ratusz, kościół Mariacki, św. Gertrudy. Zapomniałem o Zamku Książat Pomorskich... Eeee tam.. :)

    Ratusz w Darłowie © Rammzes


    Wieża Kościoła Mariackiego z roku 1321 © Rammzes


    Latarnia morska w Darłowie - dopiero teraz zauważyłem lampę :) © Rammzes


    Kolejne molo zaliczone © Rammzes


    Nawet most zwodzony jest! Wyższa technika już... © Rammzes



    Powrót jeszcze szybszy. Jechało mi się niesamowicie łatwo. Średnio na liczniku 30-33km/h :)

    Aaaaa... A czemu taki tytuł? Bo podczas tej wycieczki zjadłem tylko dwie małe kanapeczki i wypiłem 0,5l wody :) A najlepsze jest to, że się w ogóle nie zmęczyłem. Jest forma! ;D

    Na zdjęcia zapraszam potem.

    Czwartek, 13 maja 2010

    47.60 km
  • 01:48
  • Temp.14.0°C
    metrów pod górę

    Łustka

    Ale dojebali rozszerzenie z geografii... Jeno tylko powiem :)


    Na "bombie" postanowiłem pojechać do Ustki. Pomimo wiatru kręciło się bardzo fajnie.

    Z początku maja narzekałem na pogodę, a teraz nie ma znaczenia ta pogoda. Aby tylko nie padało. Jestem zaskoczony swoją dyspozycją. Jeszcze nigdy nie miałem takiego ciśnienia na jazdę... :)

    Obsługa samowyzwalacza nie jest taka łatwa. Za pierwszym razem elegancko trafiłem:
    Pierwsze podejście i pudło :) © Rammzes



    Za którymś tam razem udało mi się wjechać w kadr! Sukces! Mission completed.
    Za n-tym podejściem weszłem w kadr! ;D © Rammzes



    No i do portu przycumował gość z Helu. Ładnie pachniało rybkami :)
    Ja stateczkiem, Plusz rowerem :) © Rammzes


    Powrót ruchliwą drogą nr. 21? Potem po mieście polanosowałem się trochę w krótkich gatkach.. Jednak żadna nie spojrzała... ;D

    Środa, 12 maja 2010

    52.60 km
  • 02:15
  • Temp.16.0°C
    metrów pod górę

    Z rana nad Krzynie

    Miała być pobudka ok. godziny 6:00. Wyszło 7:10. Miała być stówa. Wyszło 55. Miało padać od 11. Jeszcze wyjdzie, że w ogóle padać nie będzie...

    Jechało się dobrze. Przejeżdżając przez most za Lubuniem nieco się zawiodłem. Dziś ani lisa, ani sarny, ani orła?! Nic podobnego :) Kilkaset metrów dalej dojrzałem królika, czy też zająca... Nie wiem czym się różni... Ale skurkowaniec był jeszcze szybszy jak te sarny...
    Słupia o poranku © Rammzes



    Potem już prosto do Krzyni. Po drodze minąłem te stado owiec. Beee... Beee... Strasznie denerwujący dźwięk ;/
    Dziś jakby trochę mniej... © Rammzes


    W Krzyni byłem przed 9:00. Pusto, cicho. Napiłem się wody i do domu..
    Jezioro Krzynia z rana © Rammzes



    Wczoraj przyszła też przesyłka z Niemiec :) Jak mi się to podoba! Zamawiam bezpłatny katalog, szybko przychodzi... Wszystko ładnie opisane, choć w języku niemieckim.. Pod wpływem zdjęć Misiacza dodaje do listy miejsc, które trzeba odwiedzić wyspę Rugię :)
    Katalog o wyspoie Rugii © Rammzes


    Wtorek, 11 maja 2010

    43.50 km
  • 02:05
  • Temp.17.0°C
    metrów pod górę

    Keszowania dzień drugi

    Po maturze musiałem skorzystać z fajnej pogody i poszukać dwóch keszy.

    Pierwszy z nich był łatwiutki do znalezienia, jednak miejscówka jak najbardziej fajna. Kolejny zrujnowany cmentarz. Sam kesz ukryty pod drzewem wśród mrówek :)

    Pozostałości po cmenatarzu niedaleko Kusowa © Rammzes


    Jak widać całkiem stary © Rammzes



    Potem zajechałem na drugi koniec Słupska w poszukiwaniu drugiego kesza. Kręciłem kółka po wycinkach jak głupi. Wszystko dlatego, że założyciel kesza nie odróżnia strony lewej od prawej. Niemniej jednak zabawa była przednia. Do momentu gdy zobaczyłem coś takiego - uwaga zdjęcia całkiem drastyczne. Dla wiadomości kesz nazywał się Chatka Baby Jagi. Zastanawiam się czy to ona była tak głodna, czy też w lasach buszują jakieś wściekłe psy... :/


    Po drodze zaliczyłem dwie gleby. Jedna z mojej głupoty, bo chciałem przeskoczyć przez dziurkę... Jednak mi się nie udało i wyleciałem przez kierownicę. W locie jakiś fikołek, czy dwa i tylko nogi wylądowały w wodzie...
    Pierwsza gleba... © Rammzes


    A druga gleba to po części też moja głupota. Bo gdzie ja z takimi oponkami w błot sie pcham. Przy około 23km/h ścieło mi koło. Nogi znowu do wody, twarz w krzaki.

    Poniedziałek, 10 maja 2010

    50.10 km
  • 02:24
  • Temp.13.0°C
    metrów pod górę

    Opencaching.pl

    Część I:
    ICM znów się pomylił. Miało padać o 11, więc z rana wyskoczyłem rozjeździć się trochę.

    Podczas "wycieczki" zaczęło kropić, a teraz opadów brak. Ogólnie cały tydzień ma być deszczowy. Z jednej strony fajnie, bo wreszcie będzie mi się chciało wyregulować tylną przerzutkę jak i wreszcie zacząć się uczyć prezentacji na polski.


    Zielono! © Rammzes



    Część II:
    odrzucając książki na bok weszłem na komputer. Opecaching.pl po dłuuugiej przerwie i okazało się, że jeden Słupszczanin kesze porobił. Fajnie! Dziś znalazłem pierwszego z nich.

    Niby wszystko ładnie napisane, ale coś sobie ubzdurałem i wjechałem nie tam gdzie trzeba.

    Na miejscu w ogóle okazało się, że "szczątki" cmentarza leżą jakieś 10 metrów od ścieżki, którą dzień w dzień jeżdzę ;D

    Jutro ciąg dalszy poszukiwań. No i mam nadzieje dołożyć kilka swoich "pseudo-keszy" ;D

    Niedziela, 9 maja 2010

    100.80 km
  • 04:05
  • Temp.11.0°C
    metrów pod górę

    Do Ustki przez Jarosławiec

    Zmienny strasznie jestem. Wczoraj narzekałem na chłodny maj, nie chciało mi się jeździć, a dziś druga stówka w tym roku. Trochę ich mało, ale wszystko jest do nadrobienia.

    Ranem zrodził się pomysł walnięcia stówy. Widząc jak wszyscy jeżdżą nie chciałem wypaść gorzej :) Wybór padł na Ustkę. Tylko jak do niej dojechać skoro to zaledwie 20kilka km w jedną stronę? Nie wiedziałem jaką trasą jechać.

    Schodząc po klatce szybko obmyśliłem, że najpierw pojadę krajową 6 do Swołowa. Potem się okarze. Z rana jeszcze chłodno, ale po 10km rozgrzałem się trochę. W Swołowie przywitały mnie koparki. Coś tam Unia kasy dała i kopią...
    Swołowo - stolica krainy w kratę © Rammzes



    Tutaj postanowiłem pojechać w województwo zachodnio-pomorskie, być może Darłowo? W Postominie jednak skręciłem w prawo na Marszewo. Tam szybka kalkulacja kilometrów. Ciągle za mało. Wybrałem się więc do Jarosławca.

    Była to moja pierwsza wizyta w tej miejscowości. Po drodze jednak minąłem jezioro Wicko. Jest ono na wysokości 0,1m n.p.m. Głębokość dochodzi do 6m i mamy do czynienia ze zjawiskiem kryptodepresji. Niestety chyba całe jezioro jest teren wojskowym. Chcąc złamać zakaz wjazdu zostałem przywołany przez stróża. Cóż. Cyknąłem fotkę i kręcę dalej w kierunku Jarosławca.
    Jezioro Wicko - teren wojskowy © Rammzes



    Po drodze mijam mnóstwo bocianów. Zdjęcia jednak nie chce mi się robić. Zatrzymałem się za to przy jednym z budynków mieszkalnych:
    Komuś się nudziło © Rammzes



    A tu już Jarosławiec.
    Latarnia morska w Jarosławcu © Rammzes



    Samo miasteczko mi się spodobało do momentu zejścia na plażę. Zeszłem w takim miejscu gdzie moim oczom pokazały się "rozgwiazdy", które mają uniemożliwić dalszej erozji.. Gdzie oni się kąpią?!
    Brzeg plaży/morza w Jarosławcu © Rammzes


    Wystarczyło spojrzeć w drugą mańkę.
    Plaża w Jarosławcu © Rammzes


    Wszyscy znajomi chwalili Jarosławiec. Nie wiem skąd im się to wzięło, bo tutaj nie ma ani nawet głupiego mola, czy też mini-portu. Kutry mają swoje miejsce na plaży.
    Port w Jarosławcu © Rammzes


    Co mnie zaskoczyło w Jarosławcu? Oto ta toaleta. Z tego co widziałem to przy plaży w Ustce nie znajdziesz kibla dla niepełnosprawnych. Szkoda tylko, że nijak taka osoba podjedzie pod ten stopień oraz drzwi mają ogromny prześwit i wszystko widać :) Ale liczy się gest!
    Toaleta dla niepełnosprawnych w Jarosławcu © Rammzes


    Z plaży zauważyłem jakąś "wieżę" obserwacyjną. Pojechałem w jej kierunku. Chyba złamałem przepisy wchodząc na teren gdzie nie można przebywać... Chciałem wejść na samą górę, lecz zaczęło sporo ludzi łazić, a rower stał na dole na widoku. Lepiej nie kusić losu i nie wracać 40km z buta :)
    Najprawdopodniej była latarnia © Rammzes



    W drodze powrotnej zajechałem raz jeszcze nad jezioro Wicko z innej strony. Tutaj nie było żadnych płotów ani stróży. Za to było nisko i nijak nie szło zdjęcia zrobić. Wgramoliłem się na "stelaż" huśtawki bez huśtawki :D Perspektywa nieco lepsza. Ogólnie to jezioro jest duże. Największe jakie udało mi się jak na razie oglądać..
    Jezioro Wicko © Rammzes



    Potem już szybkie 25km do Ustki. Tutaj tradycyjnie najpierw wjeżdżam na molo, gdzie pływa sobie pogłębiarka, wybierając z dna piach.
    Pogłębiarka pracuje © Rammzes


    I to jest plaża! Szeroka, dużo miejsca... © Rammzes



    A potem, aby tradycji stało się zadość, zajechałem zjeść czekoladę na klifach.
    Na klifach © Rammzes


    I tak patrzałem sobie, patrzałem, "pofilozofałem" - do niczego mądrego nie doszłem. I pojechałem w kierunku Słupska.

    Monotonny ten widok © Rammzes


    I wyjeżdżając z Ustki jest znak "Słupsk - 18km". Nie spojrzałem na licznik, ale włączyłem stoper. Byłem ciekaw ile minut mi zajmie jazda od tablicy do tablicy. Na pewno tablica kłamie, bo zajęło mi to tylko 27 minut.

    Jechało mi się dziś tak fajnie, że żałowałem, iż tak szybko przejechałem przewidziany dystans. Nie mogę doczekać się następnej tak fajnej wycieczki :D

    Sobota, 8 maja 2010

    39.80 km
  • 02:05
  • Temp.10.0°C
    metrów pod górę

    Co za maj


    Część I:
    Do dupy z takim majem! Zimno, wczoraj cały dzień padało... Aż mi się jeździć odechciało... :/

    Organizuje strajk i póki nie będzie większych temperatur takie nijakie właśnie wycieczki będą dodawane... :/


    Dzisiejszym plusem były lasy. Albo wcześniej tak szybko śmigałem, że nie zauważyłem tej zajebistej zieleni, albo po wczorajszym deszczu szybko wyrosło...

    Pięknie las wyzieleniał © Rammzes


    A to już Słupia © Rammzes



    Część II:
    nudziłem się wieczorem, więc wyszłem zakręcić kilka razy korbą. I kurde, teraz fajnie mi się jechało. Zero samochodów, mało ludzi. Szkoda, że ciemno było...

    Piątek, 7 maja 2010

    11.90 km
  • 00:31
  • Temp.10.0°C
    metrów pod górę

    Łot głupek!

    Znane każdemu, lecz przyjemne:


    Śmiałem się z Sikora, że przeziębiony jeździ na rowerze a sam niewiele lepszy jestem... :/

    Ubzdurałem sobie coś wczoraj, że dziś ma nie padać. Więc z rana się ociągałem, pouczyłem się trochę i zasiadłem do komputera. Jakże się zdenerwowałem, gdy okazało się, że zaraz ma zacząć padać... Szybko się ubrałem i chciałem wykorzystać jeszcze suche chodniki...

    Nie ujechałem dwóch km i już zaczęło mrzawić. Ta szybko zamieniła się w deszcz. Zajechałem do Parku Kultury i Wypoczynku, zrobiłem tam kółko i do domu..