Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi rammzes ze Słupska, który aktualnie kręci po Szczecinie. Z BSem przejechałem 58235.03kilometrów z tego 6658.16 w terenie. Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Zaglądam

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl border=
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl


Dystanse

0-30km
30-50km
50-100km
100-200km
200km i więcej

Rowery

Level A4 Skasowany [*]
Kross Grand Hunter
Kross Grand
Kross Level

Inne

Towarzystwo
Z Moniką
woj. pomorskie
woj. zachodniopomorskie
Niemcy


Archiwum bloga

Wtorek, 16 marca 2010

36.50 km
  • 01:37
  • Temp.6.0°C
    metrów pod górę

    Miała być Ustka

    Dziś aura słoneczna, bezchmurne niebo, mogłoby się wydawać, że idealna pogoda na dłuższą przejażdżkę... Jednak nie - wiatr jest silny i chłodny.

    Na początek pojechałem trasą na Ustkę. Jadę na zachód od Słupska, w kierunku z którego wieje wiatr. Dookoła ogródki, mimo to wiatr szalaje. Ogródki się skończyły i wtedy się zaczęło. Im dalej tym gorzej. Łańcuch z tyłu co pewien czas schodził o jeden bieg w dół. Ostatecznie stwierdziłem, że nie ma sensu się tak męczyć, więc zawróciłem. Z wiaterkiem w plecy to każdy cwany i nim się obejrzałem byłem z powrotem w Słupsku.

    Pokręciłem się trochę po mieście zaliczając wszystkie większe górki.

    Trochę się zmęczyłem. Choć chyba lepiej pasowałoby zgłodniałem i wróciłem do domu.




    Level na slickach © Rammzes


    Poniedziałek, 15 marca 2010

    19.00 km
  • 00:50
  • Temp.2.0°C
    metrów pod górę

    Pierwszy raz na slickach

    Po szkole czekała na mnie paczka z oponkami. Od razu założyłem je na rower. No i trzeba wypróbować.. ;) Jazda całkiem inna od jazdy na "szerszeniach" - 22km/h bez pedałowania się jedzie.

    Krótko po mieście, chodniki nie nadają się do jeżdżenia: dużo ludzi i dziura na dziurze...

    Teraz nie pozostało mi nic innego jak czekać na weekend i modlić się o słoneczną aurę ;D

    Niedziela, 14 marca 2010

    31.00 km
  • 01:16
  • Temp.0.0°C
    metrów pod górę

    Przyszedł weekend pogoda się zepsuła...

    Drugi raz z rzędu, gdy tylko nadszedł weekend pogoda się popsuła. Wczoraj nawet padał śnieg..
    Ale dziś z rana budzę się przed 8, słoneczko ładnie grzeje. Szybko wlazłem na pogodę - ona mówi, że będzie tak do 11. Szybko coś zjadłem i na rower.
    Ostatnio czyściłem rowerek, i jak się okazało źle założyłem łańcuch.. :/ 30 minut w plecy.

    Wreszcie zmieniłem rower - zamiast topornego Granda, leciutki Level. Od razu czuć było różnicę. Sama trasa bez ciekawszych widoków, ale tym razem miałem przygodę z owczarkiem niemieckim: jadę spokojnie, rozglądam się na boki tam duża "rodzinka" saren. Spojrzałem na licznik. Z powrotem na nie. Nie ma ich! Co się stało? Za zakrętem niezbyt miły widok. Owczarek niemiecki zagryza sarnę.. Ani telefonu, ani niczego, żeby odstraszyć psa musiałem jechać dalej, troszcząc się o swoje życie... Tak to już w przyrodzie bywa...

    Dziś też była pierwsza wycieczka z kaskiem. Póki nie spojrzę w lustro jest dobrze.. Kompletnie mi on nie pasuje... Zastanawiam się czy go sprzedać... ;D








    Poniedziałek, 8 marca 2010

    32.00 km
    metrów pod górę

    Okrężna Dolina Charlotty

    Nie poszło się na w-f, więc było więcej czasu i sił na rowerek. Po wczorajszej wycieczce małe zakwasy, a pupka bolała od niewygodnego siodełka. Czas wyciągnąć nowe krótkie spodenki z "pampersem". Z początku nie czułem się w tym zbyt komfortowo, ale skoro inni mogą...

    Ledwiem koło domu przeszedł, a tu kolega woła o pompkę do roweru.. Nigdy nie odmówię towarzystwa do jazdy, więc czemu nie. Okazało się, że pompka nie działała najlepiej, więc pojechaliśmy razem na Shella. Jednak koleżka przestraszył się trochę mojego tempa (w sumie bez powodu, bo ostatnio nie jeżdżę najszybciej) i każdy z nas pojechał w swoją stronę. Ale nie ma tego złego, zadeklarował, że za tydzień gdzieś pojedzie ^^

    Mój wybór padł na drogę tę co wczoraj. Chyba wiecie dlaczego ;)


    Widoki niezbyt ciekawe to i zdjęć nie robiłem.



    Potem przejeżdżałem przez mostek i za nim wprost do Doliny Charlotty. Tam nikogo nie było, zwierzęta poouciekały z zagród. Nie zdąrzyłem cyknąć zdjęć, bo szczerze powiedziawszy miałem stracha - patrzyły się na mnie gotowe do biegu za mną.

    Z Dolinki prosto do domu przez drogę 21. Ruchliwa jak cholera, aż się jechać odechciało.. :/

    Wracając do tematu spodenek z wkładką. Jest to naprawdę wygodne! Już w planach mam kupno jescze jednych... ;D

    Niedziela, 7 marca 2010

    31.70 km
    metrów pod górę

    Do stolicy

    Pogoda znacznie gorsza od wczorajszej, lecz postanowione było, że trzeba jeździć. W tygodniu można odpuścić, ale w weekend już nie.

    Długo zastanawiałem się nad celem wycieczki. Ostatnio na blogu QRT'a30 można było przeczytać wycieczkę do Swołowa. Pojechałem jego śladem ;)

    Drogi jak to po zimie dziurawe - myślałem że mi rama pęknie ;D W samej stolicy domów w kratę nic się nie zmieniło.





    Na koniec zdjęcie w stylu a'la Sikor (drzewko podobne do jego drzew w drodze na Ropele):


    Sobota, 6 marca 2010

    26.00 km
    metrów pod górę

    Miejmy nadzieję, że już systematycznie

    Przez noc śniegu napadało sporo. Słońce jednak zachęcało do jazdy. Nie było tak źle, jak się spodziewałem.

    Zajechałem do Parku Kultury i Wypoczynku. Tam ścieżki nie odśnieżone, ale nie ważne - jechało się dobrze. Znalazł się nawet jeden rybak. Odważny gość, słońce grzeje, na brzegu widać, że lód topnieje...




    Potem wjechałem w las. Po "głównych" ścieżkach za dużo babć, więc trzeba było odbić na mniej uczęszczaną. Sporo skupienia wymagało utrzymanie się w ścieżynce.





    Krótka, bardzo przyjemna przejażdżka. Bez czapki nawet można jeździć! Mam nadzieje, że już systematycznie będę pojawiał się w Słupsku na rowerze.

    PS. dostałem rozpiskę z maturami. Dwa egzaminy co dwa dni i tydzień odpoczynku. Mnie się podoba!

    Sobota, 27 lutego 2010

    0.00 km
    metrów pod górę

    Luty...

    Luty to wielki niewypał jeśli chodzi o rower. Śniegu masa, jeździć się nie dało. Dziś pomału śnieg topnieje i za dwa tygodnie powinno być już znośnie.

    Nie było jazdy na rowerze, ale to nie oznacza, że się nie ruszałem. Skończył się miesięczny, postanowiłem 33zł zachować na coś innego i do szkoły chodzić na piechotę. Dwa tygodnie 2x po 2,5km. Jak to zwykle bywa jak nie było miesięcznego, to często trzeba było schodzić na miasto ;)
    Ferie strasznie leniwe. Były chęci wynająć halę na kosza, ale wszystko zajęte... :/

    Dziś przeszłem się na dłuższy spacer - ok. 10-12km. Śniegu na polach nadal po kolana, buty też szybko przemokły. Ale było fajnie.

    Luty to miesiąc w którym udało mi się zrobić ponad 100km na piechotkę..

    Czwartek, 4 lutego 2010

    12.00 km
    metrów pod górę

    Co to ma być

    Po długiej chorobie wreszcie doszłem do siebie. Jeśli już wszystko ok, to trzeba wyjść pojeździć.
    Wybrać kierunek jazdy nie jest łatwo: ulice za mokre, chodniki rozchodzone, rower się ślizga. Myślałem, że w lesie może leśnicy odśnieżyli... A gdzie tam!
    Jeździć się nie dało to wróciłem szybko do domu..

    Ciężko będzie w tym miesiącu nawet te 200km zrobić, jeśli ma być taka chlapa.




    Taka droga powinna być wszędzie. © Rammzes


    Piątek, 29 stycznia 2010

    0.00 km
    metrów pod górę

    Majsterkowanie

    Po studniówce przechlałem sobie gardło tak mocno, aż dostałem zapalenie krtani. Obawy miałem, bo pamiętam gdy pierwszy raz miałem to zapalenie... Nie mogłem zabrać oddechu. Podobno 10 minut później by karetka przyjechała i byłoby po mnie. Tabletek łykam co nie miara. Każdego poranka mam problemy z mówieniem - z czego się rodzice cieszą ;D

    Mam sporo wolnego czasu, więc zeszłem do piwnicy pogrzebać w starych rowerach. Do stanu użytkowania przygotuję Wikinga i nim będę po takim śniegu jeździł.

    Z pomocą Arturowego przeniosłem w Powstańcu przeniosłem licznik na mostek.

    Tyle wolnego, więc postanowiłem też zatroszczyć się o swoje zdrowie i poszukać jakiegoś kasku. Na eBayu zajebiście niskie ceny, z tymże ten głupi PayPal trzeba mieć. Dużo rzeczy naczytałem się na temat tego syfu i chyba nigdy go nie założę, bo mogą być z tego same problemy.. Tak więc szukałem czegoś w Polsce. Za niewielkie pieniądze (haha - taniej jak na eBayu! ;D) kupiłem nowy kask Giro Encienal.

    Dziadowska poczta rozwaliła mi w nim jedną "śrubkę" mocującą daszek. Sie sklei będzie żył.

    Fotki miało nie być, ale siostra chciała zrobić sobie zdjęcie w kasku, które mnie się podoba i muszę wstawić ;D



    Piątek, 22 stycznia 2010

    16.70 km
  • 00:54
  • Temp.-8.0°C
    metrów pod górę

    Przed studniówką

    Dziś studniówka. Z rana do szkoły na jedną lekcję - było zaledwie 5 osób. Mam chwilę czasu, więc idę pojeździć.

    Ładnego orła wywinąłem - twarzą w śnieg ;)

    Dosyć tego dobrego, czas na jeszcze lepsze. Zaraz z kolegami się spotkamy i idziemy odpowiednio przygotować się do studniówki - oczywiście pijąc piwko ;) Zapasy na studniówkę również rozlane, jak uda się wszystko wnieść będzie zajebiście ;)