Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi rammzes ze Słupska, który aktualnie kręci po Szczecinie. Z BSem przejechałem 58235.03kilometrów z tego 6658.16 w terenie. Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Zaglądam

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl border=
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl


Dystanse

0-30km
30-50km
50-100km
100-200km
200km i więcej

Rowery

Level A4 Skasowany [*]
Kross Grand Hunter
Kross Grand
Kross Level

Inne

Towarzystwo
Z Moniką
woj. pomorskie
woj. zachodniopomorskie
Niemcy


Archiwum bloga

Poniedziałek, 26 lipca 2010

78.10 km
  • 03:43
  • Temp.19.0°C
    metrów pod górę

    Gdzie południe?

    Korzystając z faktu, że na kołach są Smart Samy postanowiłem pojechać na klify. Po ostatnich opadach spodziewałem się sporej ilości błota i tak było. Do Ustki wjechałem już cały umorusany.

    Na właściwym szlaku tempo zmniejszyłem. Nie ma co tam szarżować. Trzeba napawać się widokiem, który dziś powalający nie był, ale to wszystko przez pochmurne niebo.

    Rzut oka na Ustkę ze szlaku © Rammzes


    Na szlaku byłem po raz któryś jednak za każdym razem jechałem inaczej. Zawsze gdzieś szlak się zawinie i przez kilka metrów, kilometrów jadę obok niego.

    Dalej nie odważyłem się podejść © Rammzes


    Na polance na klifach rozwalili się paralotniarze. Pewno się z niej rozpędzali i sru skakali w dół - to musi być piękna sprawa!

    Ledwo widoczni na plaży są ludzie. To znaczy że jestem całkiem wysoko © Rammzes


    Następnym celem wycieczki był punkt widokowy na jezioro Gardna.

    Jezioro Gardna © Rammzes


    Czas iść do fryzjera ;D W tle Rowokół © Rammzes


    I potem najciekawsze część wycieczki. Postanowiłem sobie, że dziś będę omijał asfalty. Tak więc wjechałem w las. Wyjechać planowałem w Karżcinie. Droga robiła się coraz mniej przejezdna, aż w końcu się skończyła. Zawracać nie lubię, więc jechałem dalej po lesie. Naoglądałem się Gryllsa, znalazłem strumyk i jechałem wzdłuż niego. I działa! Po kilometrze widziałem jakieś domki.

    Wyjechałem we Wschodniej Kolonii Machowino - ok. 3km od miejsca gdzie planowałem wyjechać... Las tak mnie zgubił, że zamiast jechać na południe, wybrałem kierunek na północ. Pewny byłem, że jadę ku domu. Ale było moje zdziwienie gdy po spojrzeniu na mapie zoorientowałem się, że jadę w złym kierunku. Na szczęście nałożyłem tylko 5km. Wiedząc gdzie jest wschód nie potrafiłem wskazać południa... ;/ Będzie mi się to śniło po nocach ;D

    Do domu dociągnąłem już jednak asfaltem - nie bardzo czułem się na siłach w nawigowaniu...

    Niedziela, 25 lipca 2010

    46.40 km
  • 01:52
  • Temp.17.0°C
    metrów pod górę

    Koncert.... dzwonów

    Dziś w Słupsku nie lada atrakcja. Z Gdańska przyjechało coś... zapomniałem jak owy instrument się nazywa. Wszak jest on zbiorem największej ilości dzwonów w Polsce. Niewiele takich instrumentów jest w Europie.

    Jakby kto chciał posłuchać jak takie dzwony brzmią to tutaj umieszczam link do ściągnięcia. Na aparacie było głośno, a na komputerze strasznie cicho.

    Cała przyczepka waży 14ton, same dzwony 5 © Rammzes


    A tak wyglądał cały wóz © Rammzes


    Sobota, 24 lipca 2010

    22.40 km
  • 00:52
  • Temp.20.0°C
    metrów pod górę

    Słupsk

    Załatwić to i owo. Na szczęście ICM się pomylił i z rana nie padało.

    Piątek, 23 lipca 2010

    39.30 km
  • 01:45
  • Temp.19.0°C
    metrów pod górę

    Deszczyk

    Od rana pada. Nie przeszkodzi mi to jednak w jeżdżeniu. Miałem dojechać nad morze, zobaczyć pustą plażę.

    Od pierwszego kilometra stopy w butach pływały - można znieść.

    Od ósmego kilometra ciurkała mi krew z nosa. Jak na złość nie miałem żadnej chusteczki.. :/ 20 minut przerwy, a krew nie chciała zakrzepnąć... No nic, skracam trasę i jadę do domu.

    Zdjęcie z wycieczki rowerowej © Rammzes


    Czwartek, 22 lipca 2010

    75.70 km
  • 03:26
  • Temp.23.0°C
    metrów pod górę

    Słoń

    Dziś wreszcie była okazja do przejechania chociaż jednej z kilku zaplanowanych wcześniej tras.

    Wyjazd o 9:30, na termometrze 32stopnie. Po 5km czułem się kiepskawo. Przejechałem 15km i stwierdziłem, że nie ma sensu tak się męczyć. Pokonując 30km wypiłem 1,5l wody ;/

    Wieczorem się ochłodziło, więc pojechałem pokręcić. Wydawało mi się, że kiedyś czytałem, że stacja kolejowa Gabel stoi przy zielonym szlaku. Pojechałem więc ją zobaczyć.

    Przejazd przez Słupsk - koszmar. Na odcinku 200m dwa razy wymuszono na mnie pierwszeństwo. Za pierwszym razem było jeszcze sporo miejsca na ucieczkę, a babka docisnęła gazu, gdy zauważyła, że do niej klne. Kilka metrów dalej widziałem wypadek. Wóz policyjny walnął w osobówkę. Jadę dalej ścieżką rowerową, i jest wjazd do sklepu. Powtórka z rozrywki, z tym że teraz nie udało mnie się przewrócić. Bez kierunkowskazu babcia sobie skręca, nie zwracając na mnie w ogóle uwagi. Zatrzymałem się przy jej samochodzie chętny na rozmowę. Słów "przepraszam" nie usłyszałem, więc już zapamięta żeby uważać na rowerzystów. Ot taka przestroga :)

    Szlak za Karżcinem to jakiś żart. Co prawda widoczki na okoliczne łąki są ładne, ale o przejeździe tędy nie ma co marczyć. Poprawadzić też można. Zwłaszcza, że obok rosną malinki ;D

    Takiego zdjęcia już nikt nie zrobi © Rammzes



    W Kępnie droga zrobiła się nieco bardziej przyjazna, za to spotkałem dwóch narąbanych młokosów w traktorze. Krzyczeli do mnie, nawet potem zaczęli gonić.

    Środa, 21 lipca 2010

    36.90 km
  • 01:41
  • Temp.30.0°C
    metrów pod górę

    Dziwy

    Walcze z wodą © Rammzes


    Od dwóch dni próbuje zrobić lepszą wycieczkę w terenie. Od dwóch dni coś mi wypada z rana i muszę ganiać na miasto.

    Na domiar złego kupiłem nową dętkę. Wszystko cacy, ale gwintu nie ma i teraz będzie mi skakać wentyl w dół i górę... A wymieniać mi się nie chce, bo za daleko ten rowerowy...

    Polska myśl technicza - gwintu brak ;D © Rammzes


    Wtorek, 20 lipca 2010

    44.30 km
  • 01:58
  • Temp.26.0°C
    metrów pod górę

    Zjeść obiad

    Niektórzy poszli na obiad do babki na urodziny. Mnie się nie chciało iść. Nie chciało mi się także jeść samemu w domu, więc wziąłem dwie kanapki do plecaka i wio do Ustki.

    W Dolinie Charlotty zjazd. 35km/h i się rozpędzam. Przede mną idzie para po środku ścieżki. Chce minąć bokiem. Słysze głos mężą "rower!". I, kurwa, uciekają w bok. Pod koła wpakowała mi się gruba baba. I potem się dziwić, że koła centrować trzeba :/

    Kanapki zjadłem w takim miejscu:
    Morze Bałtyckie © Rammzes


    Potem powrót. I snake. Był na tyle mały, że dało się jechać z postojami na podpompowanie koła. 2x pompowałem na odcinku 15km. Nie było źle.

    Poniedziałek, 19 lipca 2010

    97.70 km
  • 04:12
  • Temp.21.0°C
    metrów pod górę

    Ku zatraceniu

    Niemal cała wycieczka przy przyjemnym albumie Deftones "Diamond Eyes". Warto posłuchać!

    Na początek obrałem za kurs Ustkę. Ustka jak to Ustka: chłód, jod i turyści. Powrót lasami.

    Potem załatwienie kilku spraw na mieście.

    No i na koniec pojechałem ku Dolinie Słupii. Planowałem wybierać jak najmniej przejezdne drogi, co udało mi się bardzo dobrze. Polatałem po krzakach i wyjechałem na pola uprawne. Zboża po kierownicę, ale ile tego zostało na przerzutce! Wyjechałem... gdzieś. Myślę, że dojechałem do Skarszewa Górnego, choć głowy nie dam. Tutaj trafiłem na zrujnowane budyki. Pojęcia nie mam do czego służyły, ale sądząc po panującej tam woni podejrzewam jakąś oczyszczalnie ścieków. Z tamtąd polami i lasami do domu.

    Zdawalność? 100%! ;D Do szosy było kilka km © Rammzes


    Dziś jeździłem takimi ścieżkami © Rammzes


    Potem wyjechałem na pola © Rammzes




    Widok z ambony © Rammzes


    "Coś tam" przy Skarszewie © Rammzes



    Ooo. Widzę, że minimalny plan na ten rok przejechany. Fajnie!

    Niedziela, 18 lipca 2010

    40.30 km
  • 01:45
  • Temp.17.0°C
    metrów pod górę

    Kaszuby dzień 3

    Dziś miałem wracać do domu rowerem. Jednak pogoda nie dopisała. W sumie to nie ma co zwalać na pogodę. To ja się nie popisałem. Nie pomyślałem, żeby wziąć jakąś bluzę, bez której dzisiaj ciężko byłoby się obejść.

    Tak więc z Kaszub niestety wróciłem samochodem.

    Coś mi się wydaje, że do Somin wrócę jeszcze z rowerem!


    Kilometry z wieczornej przejażdżki po lasach już w domu.

    Sobota, 17 lipca 2010

    91.70 km
  • 04:33
  • Temp.35.0°C
    metrów pod górę

    Kaszuby dzień 2

    Na dziś zaplanowałem jazdę po Parku Narodowym "Bory Tucholskie". Spało mi się smacznie i przez to straciłem ponad 2h jazdy... :/

    Do Swornychgaci chciałem dojechać jak najprostszą drogą, czyli asfaltem.

    Trzeba było jednak przejechać między innymi przez Leśno, gdzie grupka studentów z Uniwersytetu Łódzkiego od roku 1975 prowadzi Ekspedycję Wykopaliskową. Do tej pory odkryto i przebadano cmentarzysko grobów książęcych z okresu rzymskiego, pozostałości z osad z epoki brązu i okresu rzymskiego, cmentarzysko i osadę z epoki brązu i rozległe cmentarzysko kurhanowe.

    Kamienna stella - można zauważyć oczy, łuk brwiowy czy nos © Rammzes


    Kurhan © Rammzes


    Groby skrzynkowe © Rammzes



    Następny postój w Brusach-Jaglie, gdzie stało Muzeum Kaszubsko-Przyrodnicze. Do środka nie wchodziłem.

    Muzeum Kaszubsko-Przyrodnicze © Rammzes



    Czas naglił a ja jeszcze nie dojechałem do Swornychgaci. Z jednym postojem na cyknięcie zdjęcia Brdy zajechałem do owej miejscowości.

    Brda wpływa do jeziora Łąckiego © Rammzes



    Same Swornegacie były takie jak się spodziewałem. Wieś typowo turystyczna, wszystko robione pod turystę - długo tu nie zawitałem. Żeby nikt nie mówił, że mnie tu nie było cyknąłem zdjęcie kościoła i wjechałem na niebieski szlak prowadzący do Parku Narodowego.

    Kościół w Swornychgaciach © Rammzes



    Jak zapewniały mnie tablice przed wjazdem do Parku, spodziewałem się maaasy zwierząt. Poczynając od tych zwykłych saren, przez zające, dziki po żółwie, wydry i bóbry. W lesie jednak ciężko było znaleźć miejsce, gdzie ćwierkały ptaki! Z jednej strony rozczarowanie, z drugiej niesamowity klimat. Niestety plany pokrzyżowała pogoda. Słońce zakryło się za ciemnymi chmurami i byłem zmuszony skrócić moją wizytę w Borach Tucholskich. Ostatnie 4,5km czerwonego szlaku do Męcikału to jakaś pomyłka. Jechało się jak po plaży... :/

    Zaczynamy przygodę z Borami Tucholskimi © Rammzes


    Park Narodowy Bory Tucholskie © Rammzes


    Płotki w jezioru Jeleń © Rammzes



    Jakoś się doczłapałem do Męcikału, gdzie uzupełniłem zapas wody. Zbawiennym asfaltem dojechałem do Brusów. Pogoda miała się niestety coraz gorzej. Ostatnie 10km przejechałem w deszczu.

    Kościół w Brusach © Rammzes



    Wieczór znowu zakończony rowerkiem wodnym (nie miłe wspomnienia) i przepiękną burzą! Niestety przeszła obok, jakieś 30km od nas, jednak błyski były kapitalne!