Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi rammzes ze Słupska, który aktualnie kręci po Szczecinie. Z BSem przejechałem 58235.03kilometrów z tego 6658.16 w terenie. Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Zaglądam

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl border=
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl


Dystanse

0-30km
30-50km
50-100km
100-200km
200km i więcej

Rowery

Level A4 Skasowany [*]
Kross Grand Hunter
Kross Grand
Kross Level

Inne

Towarzystwo
Z Moniką
woj. pomorskie
woj. zachodniopomorskie
Niemcy


Archiwum bloga

Czwartek, 27 maja 2010

18.50 km
  • 00:43
  • Temp.12.0°C
    metrów pod górę

    Znowu w deszczu

    Dziś znowu przyszło jechać mi w deszczu. Po raz drugi gdy tylko spotkałem kolegę to zaczyna padać! Niech mi się lepiej na oczy nie pokazuje :/

    Środa, 26 maja 2010

    70.20 km
  • 03:14
  • Temp.18.0°C
    metrów pod górę

    Krzynia

    Wczorajszy dzień to była klapa. Poczynając od nie moich spraw, poprzez zasrany wiatr, kończąc na moich umiejętnościach mechanicznych. Chciałem podkręcić hamulce. Albo ja za tępy na to jestem, albo już sprężyny się wyrobiły. Dorwałem fajną książkę i moje problemy okazały się niczym.

    Z rana doczytałem książkę do końca i na spokojnie siadłem do hamulców. Nie było łatwo ale zrobiłem. Żylety! Teraz czekam na pierwszą glebę. Ledwo docisnę klamkę hamulca a to już hamuje.. ;)

    Jako że dzisiaj wiatr nadal spory bez celu udałem się do Doliny Słupii. Tam się chwilę pogubiłem. Jechało mi się na tyle fajnie, że zajechałem na Krzynie.

    Droga powrotna była nieco kłopotliwa. Nie wziąłem ze sobą plecaka, a co za tym idzie nic do picia ani jedzenia. Urwałem kilka mleczów i je dziabałem. Takie nie dobre, że od razu mi się jeść odechciało ;D Gorzej z pragnieniem, ale dałem radę...


    Zdjęcie z wycieczki rowerowej © Rammzes


    Zamiast owiec był koń © Rammzes


    Jezioro Krzynia © Rammzes


    Wtorek, 25 maja 2010

    52.10 km
  • 02:30
  • Temp.11.0°C
    metrów pod górę

    PK Dolina Słupi

    Dziś zapowiadali mocne wiatry. I rzeczywiście tak jest. Jedyne co cieszy to temperatura, która bez tego wiatru byłaby duża.

    Wjechałem do lasu, tam znacznie mniej wiało, więc nie pozostało mi nic innego jak jazda bezdrożami. Pomęczyłem się trochę na piachu, ale było fajnie.

    Wracając spotkałem kumpla-orła :) Mu wiatr znacznie gorzej przeszkadzał, bo machał skrzydłami a mimo to leciał do tytułu - nie mam powodów do narzekania, ja chociaż do przodu brnę.

    Poniedziałek, 24 maja 2010

    43.20 km
  • 01:53
  • Temp.12.0°C
    metrów pod górę

    Najprzyjemniejsza wycieczka roku

    Na 5km dorwał mnie deszcz. Z początku nie wielki, lecz potem rozpadało się na dobre. Żółtym szlakiem udało mi się dojechać do Dębnicy Kaszubskiej i powrót asfaltem.

    Zastanawiałem się czy jakiś samochód się zatrzyma oferując pomoc - a gdzie tam ;) I tak bym nie skorzystał.

    W Słupsku oczywiście padać przestało. Jedyne co mi przeszkadzało to chlupotanie w butach...

    Potwierdziło się, że mp3-ójki Creativa są niezniszczalne ;) Pełno wody a ta nadal gra... ;D

    Niedziela, 23 maja 2010

    50.90 km
  • 02:23
  • Temp.16.0°C
    metrów pod górę

    Niedziela



    Sobota, 22 maja 2010

    104.60 km
  • 04:50
  • Temp.23.0°C
    metrów pod górę

    Sielanka

    Gorąco! Parno! Ale o to chodzi... Szkoda tylko moich rąk, bo strasznie pieką.. :)

    Na początek towarzyszyłem koleżance, która jechała na jakiś biwak. Musiało być jak najmniej gór, więc jazda krajową szóstką stała się rzeczywistością. Spokojnym tempem dojechaliśmy do celu wyprawy zatrzymując się:
    - przy chałupce prezydenta Słupska Macieja Kobylińskiego, który okazał się niezłym narcyzem, bo na bramie miał swoje inicjały:
    Kobyła narcyzie! © Rammzes


    - a potem gdzieś tam gdzie dojechać mieliśmy, przy osławionym przez moją koleżankę, "białym jeleniu", który miał być ładny. Ukazało się takie paskudzctwo:
    Biały jeleń © Rammzes


    Koleżanka "zawieziona" można przejść do "normalnego" tempa :)

    Pogoda dzisiaj strasznie dopisywała piękne niebo, z ładnymi cumulusami i cirrusami.. Zatrzymałem się nad jeziorem w Dobrej, gdzie udało mi się nawet zanurzyć :) Gdyby nie ten syf pod nogami miejsce naprawdę fajne!
    Jezioro Dobrskie © Rammzes



    W sielankowym klimacie...



    .... dojechałem nad Krzynię, w której też miałem wejść do wody. Niestety wszystkie zejścia były licznie zapełnione, więc musiałem obejść się bez kompieli. Tutaj zresztą woda była znacznie chłodniejsza.
    Jezioro Krzynia © Rammzes


    Jezioro Krzynia © Rammzes


    A potem już prosto do domu. Nie chciało mi się jechać lasami, więc dotyrałem się po szosie. Im więcej km po ulicach tym bardziej przyzwyczajam się do tych samochodów i ich smrodów...


    Ledwie wlazłem do domu, odzywa się domofon czy nie idę na grilla. Nie przebrałem się, wziąłem rower i poszliśmy. Dziś moja duma została urażona bo nie udało mi się w sposób tradycyjny rozpalić ognia. Musiałem więc pojechać na stację benzynową po rozpałkę. W ten sposób uratowałem grilla :)

    Piątek, 21 maja 2010

    63.80 km
  • 02:25
  • Temp.14.0°C
    metrów pod górę

    Nad morze bez morza i na ognisko

    Po maturze ustnej z polskiego wybrałem się od razu na rower. Miało być krótko i szybko. Padło na Ustkę. W Słupsku ciepło, 20 stopni, a im bliżej morza tym zimniej. Temperatura spadła do 13 stopni, a ja byłem w "krótkim stroju". Zajechałem do koleżanek, który pracują w parawanie z książkami. Pooglądałem trochę książek, nawet mapy Berlina nie miały :/

    Zmarzłem jak cholera, nawet zobaczyć Bałtyku nie pojechałem.

    W drodze powrotnej spotkałem sakwiarza. Jechał do Ustki. Rower obładowany niczym wielbłąd. Sakwy z przodu i z tyłu.... To jest coś! :/

    Im bliżej Słupska tym cieplej. W Ustce dostałem wiadomość, że ognisko klasowe zaczyna się o 18. Mogę więc pojechać posiedzieć, póki nie zrobi się ciemno, bo oświetlenia brak :)

    Ogień buchnąć nie chciał, a mię ssało, bo dzisiaj tylko jakieś ciasteczka zjadłem... W końcu jednak udało się upiec dwie kiełbaski... :D

    Pośmieliśmy się, pogadaliśmy i do domu w fajnej mrzawce. Następnym razem, jak będzie cieplej to zostanę na noc.. :)

    Zdjęcie z wycieczki rowerowej © Rammzes


    Kolega dymał.... © Rammzes


    Ale drewno było mokre. Potem przyszedł gospodarz (:D) i rozpalił nam to profesjonalnie... © Rammzes


    Okazało się, że niektóre osoby palą.... © Rammzes


    Zdjęcie z wycieczki rowerowej © Rammzes


    Z serii "wstawie na NK" ;D kolega Grzegorz © Rammzes


    Więcej zdjęć nie ma, bo w nocy lepiej z jakimś statywem pstrykać inaczej wszystko będzie rozmazane...

    Czwartek, 20 maja 2010

    63.90 km
  • 02:33
  • Temp.14.0°C
    metrów pod górę

    boże...

    Pobudka z rana, za oknem mgła - na rower nie wyjdzie. Pouczyłem się prezentacji (okrojonej o połowe, bo okazało się, że za długo idzie mi gadka). Wniosków za cholerę nie mogę zapamiętać...

    Potem mgły trochę zeszło, więc wyskoczyłem. Miałem dwie godziny, więc trzeba było szybciej pojeździć. Średnia wysoka jak na mnie, choć za mała, żebym mógł się czuć tak zmęczony... Nogi odpadały, ręce to samo. Kręgosłup też wołał o chwile odpoczynku... Ogólnie jechało się ŹLE.

    Wracając obolały do domu spotkałem jeszcze koleżankę, która pewnie trzaśnie dziś kolejne 100% z ustnej maturki. Wiedziałem, że miszczem konwersacji to ja nie jestem, ale żeby.... Brak słów ;D Powzdychałem sobie ze zmęczenia, oddech też nie chciał się uspokoić...

    Pomęczę jeszcze się nieco ponad tydzień na rowerze, a potem "wyjeżdżam" do pracy. Jakieś 70km od Słupska, rowerek oczywiście wezmę (ale kozę, bo w razie kradzieży nie będzie taka wielka szkoda), bo siedzieć z dziadami cały dzień to nie wytrzymam... Z powodu owej pracy też dostałem telefon, bo mieliśmy z kolegami zdzwonić się w sprawie studiów... :) Dla nie wtajemniczonych powiem, że nie posiadam go od ponad 3 lat, bo uważam, że jest on zbędny. Teraz muszę tylko kupić starter, ale pewnie i tak tego nie zrobię... :)

    Po drodze mijałem wiatraki, które z powodu mgły straciły skrzydła :)
    Kaj te wiatraki skrzydła mają? © Rammzes



    No i musiałem raz jeszcze wyjść na rower. Musiałem pojechać w najgorsze miejsce jakie jest w Słupsku - pod największą górkę, Westerplatte. Gdyby to był inny dzień bym się ucieszył, ale nie dziś! Zmęczyłem się już na maxa... Ledwo dycham :)

    Środa, 19 maja 2010

    62.90 km
  • 02:24
  • Temp.21.0°C
    metrów pod górę

    Na północy niczego nie brakuje...

    ... oprócz czasu.

    Na początku wycieczki trzeba było jeszcze jechać z długim rękawku, ale potem zrobiło się cholernie ciepło. Wreszcie! Słońce, niebieskie niebo, 21 stopni! Tylko czasu mało, bo trzeba szlifować prezentację maturalną...

    Pojechałem w nieznane mi tereny, nie spojrzałem nawet na mapę. Na początku w kierunku Damnicy gdzie jest pałac. Rzeczywiście robi wrażenie, fotka lipna. Obecnie jest tam szkoła.
    Pałac w Damnicy © Rammzes


    Pałac w Damnicy © Rammzes



    I potem zaczęła się zabawa. Wjechałem na niebieski szlak (pewnie coś związanego z rzeką Łupawa - potem sprawdzę). Pojeździłem po nic nie mówiących mi wioskach. Wracać mi się tą samą drogą nie chciało, więc jechałem dalej prosto. No i wyjechałem na krajową 6, około 17km od Słupska. Z początku śmigające samochody mnie denerwowały, lecz po chwili okazało się, że są pomocne. Na odcinku do Słupska jestem pewien, że średnia wyniosła ponad 35km/h. Patelnia straszna, gdy tylko wjechałem w miasto i zauważyłem kałuże trzeba było po niej przejechać.. ;D Ale ulga!

    Jakieś zdjęcia jeszcze zostały:
    Pokazało się niebo! © Rammzes


    Wiadukt na Łupawie © Rammzes


    Wtorek, 18 maja 2010

    11.40 km
    metrów pod górę

    Po książeczkę rumowską

    Dziś musiałem pojechać po książeczkę rumowską dla dzieci. Na rower wyciągnąłem nie byle kogo tylko największego zrzędę, jeżeli chodzi o rowery - Tomka :)

    Kolejka w NFZ długa... :/ Potem jeszcze okazało się, że jako brat nie mogę wyrobić książeczki dla siostry bez upoważnienia rodziców.... Idź Pan z nimi.... Sfałszowaliśmy pozwolenie no i książeczkę dali... :)